O autorze
Studentka stosunków międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, zaabsorbowana nauką języka szwedzkiego, tematyką dyskryminacji oraz zjawiskami występującymi tu i teraz. Miłuje słowo "alternatywne" i wszystko co z nim związane. Piecze, obserwuje, a energię czerpie z muzyki, podróży oraz z inspiracji z Ikei.

Co się dzieje w Republice Środkowoafrykańskiej? - krótki przewodnik

konflikt w Republice Śrokdowoafrykańskiej
konflikt w Republice Śrokdowoafrykańskiej Associated Press
Ostatnio można było przeczytać o aktach agresji i chaosie, który opanował całą Republikę Środkowoafrykańską. Co ciekawe, zjawisko nie przyszło z dnia na dzień, aczkolwiek sytuacja polityczna, a także napięcia na tle religijnym stopniowo narastały aby skumulować się na początku 2014 roku...

Patrząc wstecz, w 2011 r. przeprowadzono wybory, gdzie do władzy doszedł François Bozizé, z którym złudnie wiązano nadzieję na poprawę życia tubylców. 24 marca 2013 r., został wyparty przez ruch rebeliancki - Selekę. W czym tkwi ich siła? Przede wszystkim w większym dostępie do militariów, wszelkich ładunków i broni, a także w liczbie osób zaangażowanych w konflikt, górującej nad Środkowoafrykańskimi Siłami Zbrojnymi.



Z pomocą byłemu prezydentowi przyszli partyzanci, dążący do przywrócenia władzy. Mimo licznych apeli wysyłanych do organizacji pozarządowych, w dalszym ciągu trwało afrykańskie piekło. Setki zgonów, tysiące uchodźców, destabilizacja i bezprawie doprowadziło do całkowitego upadku, a niestabilna sytuacja zaburzyła handel oraz wszelkie dostawy czy pomoce z zewnątrz. Bangui - stolica Republiki Środkowoafrykańskiej - została splądrowana przez członków Seleki, a ofiarami były głównie osoby jawnie popierający poprzedni rząd.

Okradzione zostały siedziby oenzetowskich agend, a dzielnice zamieszkałe przez elektorat dawnego reżimu, poddano surowym represjom. Pojawiają się także przypadki przemocy na tle religijnym, gdyż muzułmańscy rebelianci przenieśli islam na południe, zdominowane przez katolików. Mimo tego, stacjonujący tam misjonarze i kapucyni nie uciekają do swoich ojczystych krajów licząc na ustabilizowanie się sytuacji.



Czy w ogóle można obecnie mówić o Republice Środkowoafrykańskiej jako państwie? Cytując Vincenta Munié, francuskiego dziennikarza, sytuacja rysuje się następująco: "Poza terenem stolicy państwo właściwie nie istnieje. Ten upadek struktur zauważalny był w wielu rejonach już od dawna. W 2013 r. większość obszaru tego kraju o powierzchni większej niż terytorium Francji, pozbawiona jest jakiejkolwiek infrastruktury. Ludzie, za wyjątkiem tych, którzy mieszkają w regionie stołecznym, zdani są tylko na siebie, także jeżeli chodzi o zapewnienie sobie ochrony przed wszelkiego rodzaju uzbrojonymi napastnikami.. (...) Niewiele jest szkół, prawie nie ma dróg, służba zdrowia niemal nie istnieje, brakuje energii elektrycznej."



Co na to organizacje pozarządowe? Francja, jako były kolonizator Republiki Środkowoafrykańskiej do 2013 r. była dosyć bierna wobec konfliktu (mogło na to wpłynąć zaangażowanie wojsk w Mali). Jednak napływające raporty ONZ i UE o niepokojąco pogarszającej się sytuacji przyczyniły się do tego iż dokładnie 10 lutego 2014 r. szefowie dyplomacji państw Unii Europejskiej podjęli decyzję o ustanowieniu półrocznej misji wojskowej na obszarze walk, by później przekazać zadania zorganizowanym oddziałom krajów afrykańskich, mającym przejąć ich rolę i kontynuować ochronę ludności cywilnej. Celem pomocy dyplomatycznej i wojskowej jest przywrócenie pokoju, a czy wyłoniony zostanie spójny rząd, a RŚA będzie kroczyła w kierunku rozwoju, okaże się dopiero za kilka lat.



źródło "Le Monde diplomatique"
Trwa ładowanie komentarzy...