Część widzów może czuć się urażona czy zdegustowana. Film, który jest przeznaczony dla osób dorosłych (na własną odpowiedzialność), oczekuje od widowni dojrzałego podejścia do tematu. I tu się nasuwa pytanie: Czy społeczność elbląska, tychowska i radomska jest gorsza od innej? Czy aby w XXI by zobaczyć premierę kontrowersyjnego filmu na dużym ekranie, trzeba przejechać kilkadziesiąt kilometrów? Czy niektórzy polscy odbiorcy są za mało dojrzali? Dyrekcja kin powinna być konsekwenta - udostępniać pokazy we wszystkich placówkach zlokalizowanych na terenie kraju albo w ogóle. Czy mamy się cofnąć w czasy, gdzie została narzucona cenzura na większość zagranicznych produkcji czy wystaw kulturalnych? ( np. film "Długa Noc" w reż. Janusza Nasfetera z 1967, który był najdłużej zakazany publikacji w historii polskiego kina z powodu treści antysemickich czy "Erotikon" reż. Gustava Machatý z 1929 - z powodów obyczajowych).
Summa summarum, na dzień dzisiejszy w Czechowicach - Dziedzicach, Elblągu, Gdyni, Koszalinie, Lublinie, Radomiu, Rumi, Rybniku, Słupsku, Sopocie, Tychach, Włocławku i Zgorzelcu pozostaje tylko czekać i obserwować czy kolejne premiery równolegle zagoszczą na dużych ekranach. Niestety, czasami możemy odnieść wrażenie iż zamiast przybliżać się do rozpowszechniania kultury, jesteśmy od niej dalej.
